Test: Buty Five Ten Spitfire

Test: Buty Five Ten Spitfire

Jeśli chcesz jeździć szybciej, lepiej i wygodniej to musisz zainwestować w porządne obuwie rowerowe. Możesz wskoczyć w zatrzaski i cieszyć się ekstra właściwościami. Inna sytuacja jest wtedy, gdy niekoniecznie potrzebujesz tego typu rozwiązań – bo np. latasz dirty, albo po prostu nie czujesz potrzeby bycia wpiętym w napęd. Wówczas potrzebne Ci są dobre buty stworzone do pedałów platformowych. Z myślą o tym sektorze przetestowaliśmy znane 5.10 Spitfire – poniżej wyniki.

Wygląd

Buty Five Ten Spitfire to najbardziej freestyle’owy model w gamie oferowanej przez znanego producenta. Wysoka cholewka, mocne wiązanie, twarda ale poddająca się podeszwa i najwyższej klasy materiały już po pierwszym kontakcie pozostawiają dobre wrażenie. Inna sprawa to konkretne szycie, do którego wykorzystano naprawdę grubą nić. Dzięki niej połączenia skóry naturalnej, nubuku i gumy w podeszwie są piekielnie mocne.

Inną zaletą, z której de facto słynie marka Five Ten, jest podeszwa. Wykonana z jednolitego elementu gumy typu Stealth 1 zapewnia prawidłowe trzymanie. Niby jest twarda, ale w trakcie jazdy ewidentnie poddaje się naciskowi. Co w związku z tym? Jedni narzekają, że buty są za miękkie. Inni (np. tester), który ma koślawe stopy był w siódmym niebie – w końcu buty, w których można jeździć bez jęczenia znanego np. z modelu 661, który bardzo uciskał na boczną część stopy.

4

Guma jest gruba i wytrzymała (po 3 miesiącach jazdy nie widać śladów zużycia), a buty masywne i wygodne. Swoje też ważą, ale umówmy się – nie jest to obuwie do maratonów.

8

Testy

W trakcie kilku ostatnich miesięcy buty Five Ten testowaliśmy zarówno w warunkach polskiej pluchy, jak i włoskiego upału. W przypadku pierwszej aury było bardzo okej, a sam materiał potrzebował kilku godzin w deszczu, żeby przesiąknąć. Co innego było przy ok 25 stopniach… co tu dużo pisać – było gorąco. Dobrze, że stosowaliśmy rowerowe i bardzo przewiewne skarpetki, dzięki czemu chwila odpoczynku pozwalała dojść stopom do siebie.

6

Podeszwa faktycznie tak jak i w pozostałych modelach marki Five Ten spisywała się na medal. Świetnie trzymała piny i w zasadzie nigdy nie spowodowała nieplanowanego ześlizgnięcia się z pedałów. Niezłą robotę zrobiły też pogrubienia materiału, które chronią palce i piętę. Zdarzyło się, że pokonując ciasne winkle stopa dostawała „strzał” od kamienia. Można było to wyczuć, na szczęście kości pozostały całe.

7

O tym, że buty mają słabą wentylację już wspominaliśmy. Przeciwwagą jest fakt, że doskonale leżą na stopie i nawet kiedy nie są mocno zawiązane, to kontakt z rowerem jest wyśmienity. Mogłoby się wydawać, że tego typu obuwie, w dodatku ze średniej wysokości cholewką, będzie się ciężko zdejmować. O to zadbali projektanci i umieścili nad piętą specjalnych uchwycik, dzięki czemu wyjęcie stopy z buta nie stanowi problemu.

Podsumowanie:

Buty Five Ten Spitfire to pozycja idealna dla wielbicieli freestyle’u, dirtu i szaleństw w bike parkach. Dzięki nim spokojnie można kręcić sztuczki, albo z impetem wlatywać w ciasne przesmyki. Bezpieczeństwo stopy pozostaje na wysokim poziomie. Poza tym Spitfire to model, który wygląda bardzo „codziennie”, więc każdy kto czuje awersję do typowo rowerowych butów, w tym modelu znajdzie bardzo fajną alternatywę.

+ jakość wykonania

+ wytrzymałość i zastosowanie wysokiej klasy materiałów

+ duże bezpieczeństwo (ochrona kostki, pięty i palców)

+ bardzo dobre trzymanie podeszwy

– słaba wentylacja

– stosunkowo duża waga

– nubuk, który szybko ulega przetarciom