Posmyk opowiada o swoim starcie w Zawoi

Ostatnia edycja Pucharu Polski w zjeździe została rozegrana w Zawoi i w zasadzie przeszła już do historii. Jednak sportowe emocje nie opuszczają nas tak szybko. Zwłaszcza, jeśli na tapetę weźmiemy sobie zawodników ze ścisłej czołówki, którzy prócz typowego, fizycznego zmęczenia muszą też pokonać inne słabości. Oto kilka słów od Huberta Posmyka, który startował w Zawoi.

Downhill Contest w Zawoi nie należał do najłatwiejszych- zwłaszcza ze względu na trudne warunki pogodowe, które mocno  komplikowały przejazdy zawodników. Pośród startującej stawki zabrakło między innymi Sławka Łukasika, który ścigał się na zawodach IXS. Nie znazczy to jednak, że zawodnicy, jak Hubert mieli lajtową drogę do podium.

Po eliminacjach Hubert zajmował 7-me miejsce. Oto, jak komentował swój przejazd:

„Przejazdu nie można zaliczyć do udanych. W górnej części wypadłem z trasy, a w środkowym lesie na jednym z nowych elementów zaliczyłem efektowny upadek w błotnistą breje. Po tej przygodzie nie miałem motywacji by walczyć o lepszy czas i  chciałem już tylko spokojnie dojechać do mety.”

W finale poszło już nieco lepiej- Posmyk zakończył zawody na 5-tej pozycji:

„Przejazd był solidny. Nie popełniłem jakiś dużych błędów. Dałem z siebie wszystko na co było mnie dziś stać. Maksymalnie mógłbym urwać jeszcze 2 sekundy ale nie miałoby to i tak wpływu na moją końcową pozycję. Gratulacje dla chłopaków. Mieliśmy dziś bardzo ciężką robotę.”

Jako załącznik całej historii wyścigu w wykonaniu Huberta podrzucamy kolejne działo Kuby Gzeli.


 

Foto miniaturka: Piotr Staroń, źródło; fanpage Huberta Posmyka