O nas

Bądź częścią wielkiego wydarzenia

„Joy Ride to o wiele więcej niż festiwal rowerowy. UWAGA! To nie jest nasza opinia, a zdanie, które słyszeliśmy wiele razy. Joy Ride to wielka rowerowa rodzina, którą od ponad dwudziestu lat tworzą najwięksi pasjonaci dwóch kółek. I nie mamy tu na myśli organizatorów.
Chodzi nam o wszystkich rowerzystów, którzy na naszych imprezach, zawodach, wyjazdach i szkoleniach dzielili z nami swoją rowerową pasję. Ale po kolei…

XX

Garmin
Joy Ride Małopolska
Festiwal

Edycja Festiwalu

Weź udział w niezapomnianym wydarzeniu

Biografia

Wszystko zaczęło się w Zakopanem. Późną jesienią 1999 roku garstka kumpli postanowiła pościgać się na rowerach o przysłowiową (i jak się później okazało – nie tylko) pietruszkę. Były to czasy, w których kolarstwo grawitacyjne w Polsce tak naprawdę raczkowało. Potrzebowało zaangażowanych, kreatywnych głów, by z dziwnej zajawki uprawianej przez „szaleńców w kaskach motocyklowych” mogło rozwijać się w stronę pasji, którą obecnie cieszą się całe rodziny. W pierwszych zawodach, zorganizowanych przez ekipę, która jeszcze nie miała prawdziwej nazwy, wystartowało kilkunastu zdeterminowanych riderów. To był moment, w którym narodził się pewnego rodzaju ruch, trwający nieprzerwanie do dnia dzisiejszego.

Nawet najbardziej szalona inicjatywa potrzebuje kogoś, kto będzie ją rozwijać – lidera, który stanie na czele i pociągnie za sobą ludzi. W przypadku ekipy Joy Ride tą właśnie osobą, zamierzenie lub nie, został Szymon „Siara” Syrzistie. W sezonie 1999, gdy odbyły się pierwsze zawody, Szymon był już pierwszym w historii Mistrzem Polski w zjeździe. W małym jeszcze wtedy środowisku znał go każdy, a on sam prawdopodobnie nie wiedział jeszcze, w którą stronę potoczy się jego sportowo-eventowa kariera. Chciał żyć, jeżdżąc na rowerze, i organizować imprezy rowerowe dla kumpli. Te dwie rzeczy wystarczyły, by zdefiniować filozofię rodzącej się firmy. Rowerowe imprezy – od kumpli dla kumpli.

Sporty ekstremalne nie są dla wszystkich, a zbudowanie świadomości i rozwój zjazdu jako dyscypliny były w pierwszych latach stosunkowo ciężkie. W latach 1999–2006 „Siara” wraz z ekipą testował różne możliwości. Próbował załatwić sponsorów, organizował dodatkowe atrakcje, szukał sposobów na przebicie się do „normalnych ludzi”. Zadanie nie było łatwe, ale ekipa była mocno zdeterminowana. Chłopaki zajmowali się wszystkim – od budowania tras, przez organizację zawodów i startowanie w nich, aż po organizację hucznych imprez w klubach, na których świętowali swoje spektakularne sukcesy.

Epickie wydarzenia MTB

Wyjątkowe rywalizacje

Starannie zaprojektowane trasy

Nagrody i emocje

Zobacz jak się kiedyś bawiliśmy

Zobacz nasze wydarzenie z 2007 roku – emocje, dynamikę i atmosferę, które towarzyszyły uczestnikom podczas tamtych lat.

JOY RIDE po raz pierwszy

W sezonie 2007 odbyła się pierwsza w historii impreza pod oficjalną nazwą Joy Ride. Po środowisku często krążą legendy na temat tego, kto pierwszy użył tej nazwy – my czy kanadyjska ekipa organizująca największą imprezę rowerową na świecie. Prawda jest taka, że wielkie umysły myślą podobnie i tego się trzymamy, a pierwszy „polski” Joy Ride odbył się na zakopiańskiej Harendzie i wzbudził w całym środowisku sportów ekstremalnych spore zainteresowanie. To był idealny moment, by zacząć działać na większą skalę.

Rozwój

To, co zaczęło się w sezonie 1999 jako luźna impreza od ziomków dla ziomków, teraz miało urosnąć do rangi największego w Polsce festiwalu rowerowego i jednej z większych ekstremalnych imprez w kraju. Początkowo wszystko kręciło się wokół zjazdu i dual slalomu, do konkurencji dla dorosłych zawodników organizatorzy zaczęli dokładać zawody dla młodzików. Pojawiły się nowe lokalizacje, nowe formaty, a nawet nowe dyscypliny. Sercem Joy Ride’u zawsze były rowery, ale w latach 2010–2015 ekipa z Zakopanego organizowała też imprezy zimowe i wspierała różne sporty oraz zajawki związane z adrenaliną. Do tego doszły mocniejsze imprezy i koncerty twórców, takich jak na przykład Grubson.

Największy festiwal rowerowy w kraju

Kluczowy okazał się rok 2013, w którym ekipa pierwszy raz zawitała do Kluszkowiec. Wtedy nikt jeszcze nie wiedział, ale niewielka miejscowość obok Nowego Targu miała w kolejnych latach zostać grawitacyjną stolicą Polski. Miejsce tak spodobało się organizatorom i uczestnikom, że od prawie 15 lat jest miejscem spotkań całej polskiej społeczności rowerowej. „Joy Ride Fest” bardzo szybko zyskał na popularności – rosło wszystko: liczba zawodników, wystawców i konkurencji. Obecnie w Kluszkowcach odbywają się imprezy oparte na 10 widowiskowych dyscyplinach, przyciągające ponad 1000 rowerzystów, kilka tysięcy fanów i widzów oraz ponad 80 wystawców z potężną flotą sprzętu i rowerów testowych. Festiwal jest odwiedzany przez największe gwiazdy sportu, z braćmi Godziek i Mattem Jonesem na czele. To impreza na europejskim poziomie, która daje powody do dumy zarówno uczestnikom, jak i organizatorom! Rok 2026 będzie jubileuszowym, 20. rokiem „Joy Ride”, a wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że w Kluszkowcach padną kolejne rekordy.

Ekipa eventowa

To, co ponad 20 lat temu zaczęło się z inicjatywy jednego człowieka, obecnie jest nakręcane przez kilkudziesięcioosobowy zespół rowerowych pasjonatów. Ekipa docierała się przez lata, spędzając ze sobą kozackie dni na rowerach, organizując wspólnie komercyjne (i nie tylko) wyjazdy rowerowe, obozy, szkolenia – robiąc wszystko, co związane z dwoma kółkami. Mimo ponad 20 lat ewolucji to „Siara” nadal stoi na czele całej machiny eventowej, a impreza nadal organizowana jest w myśl zasady – od ziomków dla ziomków. Festiwal w Kluszkowcach jest dla ekipy jednym z najważniejszych momentów każdego roku. To prawdziwe święto nie tylko dla uczestników, ale przede wszystkim dla organizatorów, których misją jest dzielenie się swoją rowerową pasją i zarażanie nią kolejnych pokoleń rowerzystów.