Czy nie poszliśmy za daleko?

To pytanie można zdać sobie za każdym razem, kiedy w imię przesuwania granic ktoś musi zapłacić najwyższą cenę. Podczas wczorajszego treningu wyborny japoński FMX rider- Eigo Sato uległ wypadkowi, w skutek którego zmarł. Dlatego pytamy- czy aby to wszystko nie poszło o krok za daleko?

Śmierć Eigo Sato nie jest wyjątkiem. W ostatnim roku podczas treningów FMX odeszło kilku znakomitych sportowców. Pytani brzmi, czy śmierć jest efektem zwykłej, ludzkiej pomyłki, czy może wielkiej presji ze strony konkurentów i sponsorów? Oczywistą sprawą jest, że ewolucja i stałe progresowanie to nieodłączny element każdego sportu. Kwestia tylko, czy w dzisiejszych czasach człowiek nie dotarł już do miejsca, gdzie możliwości ludzkiego ciała, percepcji i jego sprzętu nie są za słabe, żeby poczynić kolejny krok?

Najprościej będzie powiedzieć, że Eigo po prostu popełnił błąd za który zapłacił najwyższą cenę. Nieco trudniej będzie odszukać innych pobudek. Pewne jest tylko to, że sytuacje takie jak ta powinny uczyć nas pokory i dystansu do tego, co robimy.

R.I.P. Eigo Sato. (Eigo zginął wczoraj podczas treningu, kiedy nie dokręcił backflipa i uderzył o ziemię).