Dodano: 19 Sty 2021, Autor: Admin

Make Niki Ride Again – Zbieramy na nowy rower dla Nikifora!

Dziś przychodzimy do was z dość nietypowym, jednak bardzo ważnym tematem. Jeden ze znajomych riderów zaliczył kilka lat temu bardzo konkretną glebę, która postawiła jego życie do góry nogami. Nie będziemy się wymądrzać, bo nie wiemy jak to jest, więc jeśli macie chwilę po prostu sprawdźcie co ma do powiedzenia Niki: 

Żeby nikomu nie umknęło, wklejamy linki: 

Rower dla sportowca na wózku

Cześć.

Jestem Michał, 6 lat temu podczas jazdy na rowerze uległem wypadkowi i od tego czasu poruszam się na wózku. Mimo to kolarstwo górskie nadal jest moją pasją i właśnie potrzebuję waszej pomocy by uzbierać środki na nowy, lepszy i bardziej bezpieczny sprzęt.

Uwierzcie mi, chciałbym być w stanie zarobić na ten rower samodzielnie, bez konieczności proszenia o pomoc. Niestety rehabilituję się od 3 do 6 godzin dziennie i moja praca popołudniami pozwala co najwyżej utrzymać się i pokryć bieżące wydatki. Pracuję jako montażysta filmów rowerowych i od maja nie mam praktycznie żadnych zleceń z powodu pandemii, więc nawet kwestia utrzymania się ostatnio stoi pod znakiem zapytania. Sponsoringu zdobyć się nie udało, mimo że próbowałem wiele razy. Rodzice już pomagają jak mogą, wspierają finansowo na każdym froncie i zwyczajnie nie mam serca prosić ich o więcej.

Jak widzicie rowery są dla mnie czymś znacznie więcej, niż tylko hobby. Dały mi cel w życiu, sprawiły że jestem tym kim jestem i stały się nieodłączną częścią mojej tożsamości. Nie wyobrażam sobie bez nich życia.

Od kiedy w wieku kilkunastu lat odkryłem ekstremalne kolarstwo górskie, a następnie snowboard, większość mojej energii życiowej zaczęła pochłaniać nauka coraz lepszej i szybszej jazdy, nowych trików i coraz większych skoków. Uwielbiałem to uczucie spełnienia, gdy nauczyłem się czegoś nowego, przejechałem nową trasę, zaliczyłem nową przeszkodę w snowparku,  zrobiłem coś lepiej. Nie to żebym był jakiś dobry w te klocki, raczej określiłbym się jako średniaka, ale to uczucie motywowało mnie do dalszej jazdy i wkręcało coraz bardziej w ten rowerowy styl życia.

Dzięki niemu odkryłem fotografię, następnie montaż filmów, który stał się również moją pracą. Wszystko przez to, że jak nic w świecie kochałem siedzieć ze znajomymi gdzieś w górach, jeździć i dokumentować nasz progres.

I to właśnie ta pasja doprowadziła mnie do miejsca, w którym progres stał się nie tylko przyjemnością, ale przede wszystkim koniecznością, czymś bez czego do końca życia będę niepełnosprawnym, przykutym do wózka i wiecznie zależnym od pomocy innych.

W sierpniu 2014 roku, w Kanadzie, ostatniego dnia rowerowego „tripa życia”, uległem wypadkowi, w wyniku którego doznałem ciężkiego urazu rdzenia. Pewnie niejedna osoba pomyśli „sam jesteś sobie winien” i częściowo będziecie mieć rację. Tak, uprawiałem bardzo niebezpieczny sport, ale po wielu nieprzespanych nocach wypełnionych myśleniem o tym wypadku, mogę z całą pewnością stwierdzić, że nie przekroczyłem swoich umiejętności i nie porwałem się na coś niemożliwego. Podczas mojego pobytu w Kanadzie udało mi się osiągnąć formę życia, a ta nieszczęsna trasa była totalnie w moim zasięgu. Po prostu miałem bardzo efektownego i brzemiennego w skutki pecha. I kiedy już 2 tygodnie później obudziłem się w szpitalu w Vancouver, rozpocząłem progres od nowa. Od zera.

Nie będę wdawać się w szczegóły następnych miesięcy, bo było zbyt ciężko, żeby to ponownie roztrząsać. Ale dzięki najcięższej pracy mojego życia i ciągłej wierze, że kiedyś odzyskam sprawność, po niespełna trzech latach ciągłej terapii udało mi się wrócić na rower. Był to tylko handbike, ale, bez grama przesady, uratował mi on życie.

Po raz pierwszy od wypadku przeżyłem jakieś faktycznie szczęśliwe chwile, dzięki możliwości wyjazdu poza beton i zostawienia w tyle wszystkich zmartwień. Wiecie, kilka lat na wózku robi swoje z głową i po prostu nie da się istnieć bez jakiejś odskoczni od ponurej rzeczywistości. Okazał się też świetną rehabilitacją wzmacniając zauważalnie mój tułów i ogólną kondycję. Będę dozgonnie wdzięczny wszystkim, dzięki którym mogłem wtedy ten rower kupić, na tamten moment był to strzał w dziesiątkę.

Szybko się okazało, że mimo wszystkich różnic, satysfakcja z przełamywania swoich barier jest taka sama jak kiedyś i w niespełna 3 lata dotarłem do momentu, kiedy ten rower zbyt się zużył, zbyt mnie ogranicza i jazda na nim staje się coraz bardziej niebezpieczna. Przynajmniej raz w roku wymaga spawania, jakiejkolwiek ewentualne wyjazdy dalej od domu odpadają. Potrzebuję kupić nowy rower by móc bezpiecznie robić to co kocham.

Jest tylko jeden możliwy wybór. https://www.bowheadcorp.com/reach-bike

Dlaczego?

Jest najlepszy. Mogę z całą pewnością, posiadając już pewne doświadczenie stwierdzić, że nie ma możliwości żeby ten rower mnie mógł w bliskim czasie ograniczać. Konstrukcyjnie jest w zupełnie innej lidze niż konkurencja, dzięki ruchomej przedniej osi może się normalnie składać w zakręty i jeździć bezpiecznie trawersy. Pełne zawieszenie ochroni mój kręgosłup i tyłek przed uszkodzeniem na wyboistych trasach. No i dzięki sprytnym rozwiązaniom dla tetraplegikow, w końcu będę mógł jeździć bez przypinania rąk, niebezpiecznego hamowania łokciem i chociażby braku możliwości poprawienia gogli bez ciągłego proszenia o pomoc. Lista różnic jest naprawdę ogromna, ale za tym skokiem jakościowym niestety idzie adekwatna, zaporowa dla mnie cena.

Stąd też ta cała zrzutka.

Zdaję sobie sprawę o co was proszę, wiem, że są ludzie w gorszej sytuacji niż ja i w pełni rozumiem, jeśli ktoś woli wesprzeć inne osoby w potrzebie. Jeżeli jednak uważacie, że warto pomóc niepełnosprawnemu sportowcowi w spełnianiu marzeń, przełamywaniu barier tego co jest możliwe dla tetraplegikow i kontynuowaniu progresu – obiecuję nigdy się nie poddawać i zrobić z tego sprzętu najlepszy możliwy użytek. Przede wszystkim będzie to kolejny, duży krok w mojej rehabilitacji, bo to ona jest i będzie moim priorytetem nr 1, ale też dostarczy nowych celów do zrealizowania i przede wszystkim tonę radości w tej codziennej walce.

Część potrzebnej kwoty mam już zebraną, ale jeszcze daleka droga przede mną. Jeśli macie pytania, zapraszam do kontaktu na instagramie/facebooku @niki.nikifor

Dziękuję ogromnie za wszystkie wpłaty, udostępnienia i wsparcie!

W ramach przypomnienia linki: