Dodano: 7 Wrz 2018, Autor: Admin

Harenda – rowerowy most pokoleniowy

Są tacy, którzy twierdzą, że czasy, w których przyszło nam żyć, nie zachęcają do podtrzymywania tradycji. Może i tak, ale wyjątkiem jest rowerowa kultura, która konsekwentnie pielęgnujem swoje rytuały. Przykład? Coroczne zakończenie sezonu na Harendzie, które jest nie tylko okazją do pojeżdżenia na rowerach, ale także spotkaniem kilku różnych generacji rowerzystów i wzajemnym nauczeniem się czegoś ciekawego.

 

Podpatrywanie – każdy z nas zna tę grę. W zasadzie można zakwalifikować ją jako odruch bezwarunkowy, który pozwala na poznawanie otoczenia i wyłapywanie często ciekawych i inspirujących bodźców. Nie inaczej jest na Harendzie podczas zawodów Joy Ride. Pod koniec września, na miejscu, w ramach Małopolska Joy Ride Zakończenie sezonu 2018, zjawiają się najróżniejsi cykliści: młodzi, którzy chcą spróbować sił w pierwszych, mniej zobowiązujących i wymagających zawodach, a także aktywni riderzy i riderki, których nie brakuje w prestiżowych seriach zawodów (np. sam Sławek Łukasik) i którzy mają ten know-how. No i na deser stara gwardia – ludzie, którzy uczestniczyli w pierwszych odsłonach zawodów organizowanych przez Szymona „Siarę” Syrzistie, i którzy do dzisiaj nie przestali czuć rowerowej zajawki. Zatem mamy pełen przekrój – począwszy od wieku, przechodząc przez umiejętności, a kończąc na rowerowym doświadczeniu. Ale jak to się ma do tej wspomnianej wyżej „gry w podpatrywanie”?

To proste. Dla świeżaków to super opcja, żeby podpatrzeć u bardziej obytych zawodników, jak wygląda cała rowerowa kultura związana ze ściganiem – jak ustawić się do wyciągu? Gdzie trzasnąć rozgrzewkę przed jazdą? W którym miejscu się zatrzymać, żeby nie blokować przejazdu innych zawodników po trasie? Taka tam weekendowa szkoła cyklingu.

 

 

Natomiast aktywne „middle-class” bawi się w tym czasie w racing. Ale taki zdrowy – bez zbędnej napiny i złych emocji. Taki, któremu nie brakuje okrzyków euforii w tzw. rowerowym pociągu, albo stylowych whipów na podkręcenie atmosfery wśród kibiców.

A co ze starą gwardią? Oni nie mają lekko, bo czeka na nich ciężka przeprawa i spora lekcja pokory. Młodzi są ambitni, mają dobry sprzęt i potrafią szybko jeździć. Nie jeden stary wyga ze złotymi trofeami w domu, który zobaczył na trasie zdolnego młodziaka, skomentował to klasycznym „o żesz kurde bele”… wyobrażając sobie siebie w tym samym wieku. No ale co zrobić – sport idzie do przodu, a młode pokolenia reprezentują już zupełnie inny styl jazdy niż ci, którzy pamiętają pierwsze wyścigi na Harendzie, w których do wygrania była pietruszka (bynajmniej nie przysłowiowa).

 

 

No i tak sobie jeździmy na tej popularniej, zakopiańskiej górze. Obserwujemy, uczymy czegoś od siebie – bo przecież każdy uczestnik ma inny styl. Te luźne warsztaty rowerowe trwają do wieczora, na podium stają młodzi i starsi – często walcząc na trasie o setne sekund. A potem przychodzi pora na egzamin dojrzałości, który odbywa się przy imprezowym barze i który układa się pod dyktando tych starszych, bardziej doświadczonych.

No ale sorry, nikt nie mówił, że ściganie się bez łańcucha (na drugi dzień o poranku) będzie łatwe…

Zapisy i więcej informacji na Małopolska Joy Ride Zakończenie sezonu 2018

Bądź na bieżąco z informacjami – dołącz do wydarzenia Małopolska Joy Ride Zakończenie sezonu 2018 na Facebooku!