Dodano: 29 Cze 2018, Autor: Admin

Rowerowe ABC: Od czego zacząć przygodę z MTB?

Mogłoby się wydawać, że na to pytanie jest tylko jedna odpowiedź – po prostu wskoczyć na rower i pojechać w góry. Okej, może i tak. Jednak prawdopodobieństwo, że ta spontaniczna eskapada zakończy się niepowodzeniem jest bardzo duże. A po co już na starcie psuć sobie dobre podejście? Oto pięć kroków, które pozwolą Wam przygotować się na pierwsze rowerowe jazdy w górach.

 

Po pierwsze – rozruszaj się!

Wiadomo, że każdy z nas stara się jako tako o siebie dbać. Jednak nie ma się co oszukiwać, że basen raz w tygodniu, sporadyczne weekendowe bieganie, czy przejażdżka  rowerowa po okolicy to odpowiednie preludium dla jazdy na rowerze w górach. Przed rowerową eskapadą w teren trzeba być o lepiej przygotowanym. W tym celu polecamy przede wszystkim rozciąganie: nogi, plecy, ramiona, kark. Wiele z mięśni, których używamy na co dzień, nie jest odpowiednio rozciągnięta i elastyczna (nie wspominając o tych, którzy mają statyczną pracę). Jeśli zadbamy o nie, to unikniemy kontuzji, dłużej utrzymamy siłę podczas jazdy i szybciej się zregenerujemy po długim dniu w siodle. Warto też wzmocnić mięśnie stabilizujące – tzw. core i potrenować siłę uścisku dłoni. Typowe ćwiczenia zalecane dla rowerzystów znajdziecie choćby na youtube. Już parę sesji przed wyjazdem w góry sprawi, że za kierownicą roweru poczujecie się zdecydowanie pewniej i bezpieczniej.

Rozgrzewka i rozciąganie przed szkoleniem rowerowym MTBAcademy w Kluszkowcach.

 

Po drugie – zadbaj o rower

Masz swojego górala? Super! Ale pamiętaj, żeby przed wyjazdem w poważniejszy teren zadbać o jego 100% sprawność. Tutaj nie ma miejsca na nie działający napęd czy słabe hamulce. A jeśli rower nie jest do końca typem pewniaka, to polecamy wypożyczyć sobie profesjonalny sprzęt. Jednoślady udostępniane w tym celu w bike-parkach i innych miejscówkach rowerowych to rowery zawsze zadbane, wyregulowane i bezpieczne. Płacąc za wynajem macie pewność, że bierzecie sprzęt gotowy do jazdy, który nie zrobi wam przysłowiowego „kuku”. Poza tym obsługa wypożyczalni pomoże Wam go odpowiednio ustawić – a to też ciekawa lekcja na przyszłość.

Kellys Swag 2018 – rower dostępny w wypożyczalni Joy Ride Bike Parku Kluszkowce.

 

Po trzecie – szkolenie w odpowiednim miejscu

Można pójść na żywioł, jak ten przysłowiowy dzik w maliny albo kuna po oranym. My jednak polecamy bardziej zdroworozsądkowe podejście. Mianowicie – lekcje z instruktorem MTB. W dzisiejszych czasach to nie problem, by za akceptowalną sumkę zapewnić sobie trening pod okiem doświadczonych riderów. Uwierzcie, że kilka godzin u boku specjalisty pozwoli zrobić gigantyczny krok ku lepszemu. Samodzielne zdobywanie tej samej porcji wiedzy na temat jazdy na rowerze będzie trwało dłużej i na pewno będzie się wiązać z nie jednym siniakiem. A po co się w ten sposób uprzedzać i zniechęcać?

Poza tym ekipy szkoleniowe zabiorą Was w odpowiednie miejsce, które przygotowane jest do tego typu lekcji. Trasy będą zadbane, bezpieczne i pozwolą w przyjemny sposób łapać rowerowy progres. Przeszkody, które znajdują się na takich poligonach szkoleniowych, są bardzo zróżnicowane i pozwalają dobrać poziom trudności do zaawansowania uczestników. Dzięki temu z dużą kontrolą i wyczuciem można pracować nad przesuwaniem rowerowych granic i robienia progresu.

Odpowiednio przygotowane trasy i przeszkody ułatwiają naukę rowerowych umiejętności.

 

Po czwarte – zbierz ekipę

Wszyscy dobrze wiemy, że w jeżdżeniu na rowerze nie chodzi tylko o sam sport. Ogromną częścią radości, która płynie z mtb, jest obcowanie z ludźmi. Mowa tu o pokrewnych duszach, które nie tylko będą się mierzyć z tymi samymi wyzwaniami co Wy, ale także pozwolą zawierać i budować kolejne rowerowe znajomości. Poza tym w grupie zawsze raźniej i zabawniej. Jest też lekki motyw współzawodnictwa – ale takiego zdrowego, racjonalnego. Wszystko to sprawia, że rowerowe szkolenia w mgnieniu oka zmieniają się w przygodę, którą długo będziecie wspominać.

Dlatego jeśli chodzi Wam po głowie udział w szkoleniu rowerowym, to wkręćcie w to kogoś znajomego. Będzie Wam raźniej, zabawniej i po szkoleniu wyjdziecie z tym samym poziomem rowerowej zajawki, którą wspólnie będziecie rozwijać na lokalnych trasach.

Szkolenie rowerowe w ekipie to gwarancja dobrej zabawy.

 

Po piąte – nakreśl luźny plan sezonu

Kiedy już zaliczycie pierwsze jazdy w górach i poczujecie radość płynącą z udoskonalania swoich umiejętności, nie przegapcie ważnego momentu, wiatru w żaglach – trzeba iść za ciosem. Kiedy rowerowa pasja zaczyna kiełkować, postarajcie się zaplanować dalszą część sezonu. Modyfikacje roweru, zakup ochraniaczy, kolejne lekcje z instruktorem, a może i wypad na rower z ekipą? Dobrze jest umieścić to w czasie i sukcesywnie realizować wyznaczone cele. Motywacja, nawet w typowo amatorskim sporcie, jest bardzo ważna. Z nią uda się wam wpaść w rowerowy rytm. Sami szybko zauważycie, jak pozmieniają się Wam priorytety – nagle znajdzie się czas na trening w tygodniu i nie będzie on nudną męczarnią na siłowni, tylko ciekawą i dynamiczną aktywnością na powietrzu.

No i ten wyrzut endorfin. Z nim zapomnicie co to ospałość, kiepski humor czy brak energii do działania. Pamiętajcie – rower jest dobry na wszystko! (i nie trzeba czytać ulotki).

Złapanie rowerowego bakcyla potrafi zmienić życie – na lepsze!