Dodano: 6 sie 2017, Autor: Magdalena Jagodzka

Towarzysz M.U.L.E.

IMG_7179-2

Sezon tripowy trwa w najlepsze, więc najwyższy czas odpowiedzieć sobie na pytanie: w co się spakować? I choć wiadomo, że nie istnieje jedyna właściwa odpowiedź, to na okoliczność wielogodzinnej wyprawy w klimacie enduro mamy kandydata.
Poznajcie Camelbak M.U.L.E. Low Rider z systemem nawadniającym, czyli plecak dedykowany długim wycieczkom i agresywnym zjazdom.

IMG_7174-4

Kilka faktów:

  • Pojemność bukłaka: 3l
  • Typ bukłaka CRUX™ LUMBAR Reservoir z systemem Quicklink™
  • Pojemność ładunku: 12l
  • Waga plecaka: 800 g
  • Wymiary: 47 x 26 x 25 cm
  • Panel tylny: Airfoil™
  • Pas biodrowy: Ventilated 3D Mesh z kieszeniami
  • Uchwyt na rurkę: Magnetic Tube Trap™,
  • Pokrowiec przeciwdeszczowy w komplecie

 

Zacznijmy od systemu nośnego. Tylny panel w technologii AIRFOIL odpowiada za odpowiednią wentylację oraz usztywnia kształt plecaka. Szelki zostały wykonane z tworzywa różnej wielkości oraz, pokryte siatką. Pas biodrowy także przylega do ciała jedynie poprzez podwójną siatkę. Pas piersiowy został zredukowany do paska z klamrą, a jego wysokość można regulować na szelkach.

Druga kwestia, nie mniej ważna niż wentylacja, a może właśnie jeszcze bardziej istotna, to hasło „LOW RIDER”. Dążenie się do obniżania środka ciężkości w rowerach stało się inspiracją dla twórców tego plecaka. Bukłak CRUX™ LUMBAR został zaprojektowany tak, by wodę- często najcięższą część wyposażenia- zmagazynować w możliwie najniższej części plecaka. Po zapięciu pasa biodrowego wszystko powinno stabilnie trzymać się w okolicy lędźwi nawet podczas ostrych zjazdów, a dzięki paskom kompresyjnym, po wypiciu wody kieszeń można po prostu zmniejszyć. Paski kompresyjne to te wąskie z pętlami (w testowanym modelu żółte), których końce możemy odnaleźć przy kieszeniach pasa biodrowego.

 W praktyce: Warto poświęcić trochę czasu na regulację wszystkich mocowań. Camelbak tak rozwiązał kwestie szelek, pasa lędźwiowego i piersiowego, że nawet osoba o dłuższym torsie i nieszczególnie potężnej talii (tak mniej więcej wygląda to u mnie) w końcu znajdzie najlepsze dla siebie ustawienie. Początkowo miałam problem z pasem biodrowym, który notorycznie lądował na wysokości pępka, co destabilizowało całą konstrukcję. Udało się jednak osiągnąć złoty środek i wszystko wygodnie leży. Pisząc wszystko, mam namyśli także końcówki pasków, które można… tak! Zawinąć i zabezpieczyć rzepem lub gumą i dzięki temu nie majda się jak szalone podczas jazdy, uf.

IMG_7312-2

No to skoro wspomniałam o bukłaku, to przyjrzyjmy mu się bliżej. Kształt- już wiemy- został podyktowany tym, żeby zmagazynować wodę jak najniżej, blisko lędźwi. Teraz sprawy oczywiste, czyli dostępność do wnętrza. Mamy wielką zakrętkę- ułatwiającą czyszczenie oraz uchwyt który pomaga przy napełnianiu. Dalej, rurka połączona z rezerwuarem za pomocą systemu Quick Link. System ten pozwala na wypięcie rurki bez utraty szczelności bukłaka. Mocowanie rurki na szelce zostało rozwiązane poprzez magnes (oficjalnie: Magnetic Tube Trap™), dzięki czemu jej końcówka jest zawsze tam, gdzie byśmy sobie tego życzyli, natomiast zamykanie ustnika to wygodna wajcha.

 W praktyce: Wygoda, wygoda i jeszcze raz wygoda! Ultra przyjazny, jeśli chodzi o mycie, a napełnianie chyba nie może być już prostsze, pod warunkiem, że będziemy pamiętać o pewnym drobiazgu…. Gdy w typowym porannym amoku próbowałam spakować się na rower zdarzyło mi się obiec kilkukrotnie dom z wypełnionym bukłakiem w poszukiwaniu zakrętki. Kiedy traciłam już wszelką nadzieję na jej odnalezienie, zostałam oświecona, że… zakrętka dynda sobie z drugiej strony bukłaka. Tak więc zakrętki szukać nie trzeba, wystarczy o niej pamiętać, amen. Rurka na magnetycznym mocowaniu grzecznie siedzi cały dzień na ramieniu, tak więc nie mam tu żadnych zastrzeżeń. Producent twierdzi, wręcz, że cała technologia dostarcza 20% więcej wody w jednym łyku, ale takie wyliczenia pozostawię jednak laboratoriom. No i możliwość odpięcia rurki bez rozszczelniania bukłaka? To jeden z tych drobiazgów, na które nie zwraca się uwagi, a które tak wspaniale ułatwiają życie (choćby przy napełnianiu bukłaka).

IMG_7162

IMG_7167-2

Plecak zdecydowanie należy do tych pakownych, raczej na dłuższy wypad. Kieszeń na bukłak- rozsuwana nie do końca, następnie duża „zwykła” kieszeń z podwójnym suwakiem, a następnie również pojemna kieszeń z haczykiem na klucze i niezależnym organizerem. Na wierzchu plecaka znajduje się ściągana przegroda- u mnie sprawdziła się do przewożenia gogli, mapy ochraniaczy -oraz haczyki na kask, które pozwalają dostać się do zawartości plecaka bez odpinania kasku….

…no i jeszcze mała miękka w środku kieszonka na telefon, dwie super doręczne kieszonki na pasie lędźwiowym i jeszcze kilka innych przegródek. Można z nich korzystać lub nie. Ja wolę mieć ten wybór.

IMG_7298-2

IMG_7303IMG_7155-2

Camelbak to Mule Low Rider to dobry sprzęt dla osób ceniących technologie ułatwiające życie. 15 litrów- dosyć przyzwoita pojemność na całodzienną wyprawę. Dzięki paskom kompresyjnym, nawet jeśli nie wypełnimy plecaka po brzegi, nie będzie przeszkadzał. Jak można spodziewać się po Camelbaku, na nawadnianie został położony wyjątkowy nacisk, co rzeczywiście odczuwalne (z przykrością wracam do tradycyjnego bukłaka, który jako jedyny mieści się w kamizelce biegowej). Woda jest cały czas pod ręką-  nie zdarzyło mi się zablokować przepływu przez, na przykład, skręconą rurkę. Kwestia dopasowania systemu nośnego… No właśnie, potrzeba trochę cierpliwości i kilku prób, żeby wszystko spasować. Ale jak już się spasuje, to poczujecie, że.. prawie nic nie czujecie.  A przecież od tego zależy komfort podczas zjazdów. Jeśli chodzi o cenę, to do oglądania takich liczb jedyni są przyzwyczajeni bardziej inni mniej, ale jest ona po prostu adekwatna do ilości technologii, w jakie jest wyposażony ten plecak. A jeśli raz sprawdzisz jak dobrze może być, to trudno będzie z tego zrezygnować…

IMG_7212