Dodano: 22 Wrz 2015, Autor: Admin

Topowe miejscówki: Serfaus Fiss Ladis

 

Wielu z naszych czytelników nie dysponuje każdym wolnym weekendem. Ba, czasem wyjazd na rower musi być zaplanowany z dużym wyprzedzeniem. Wtedy dobrze skrupulatnie opracować detale tripowania – kierunek, ofertę bike parku i ewentualne koszty. Takie zestawienie pozwoli uniknąć rozczarowań, a wyjazd zamienić w prawdziwą rowerową ucztę. Seria pt. „Topowe miejscówki” ma wam w tym pomóc. Na pierwszy ogień Serfaus Fiss Ladis, które niedawno odwiedziliśmy.

 

JR_SERFAUS-7009

 

Ile czasu można wbijać gwoździe w drewniane przeszkody, uklepywać wybicia i grabić trasy? To pytanie zadaliśmy sobie, kiedy całosezonowe zmęczenie zaczęło się nam udzielać. Nie czekając aż jesienna deprecha wykorzysta ten spadek formy postanowiliśmy, że pora naładować baterie. Ale nie na szybko, nie tutaj, nie tak jak zawsze. Trzeba się spakować i wyruszyć w tripa, w trakcie którego zapomnimy o wszystkich problemach i oddamy się śmiganiu na rowerze. Decyzja była szybka jak błyskawica. Wspólnym celem stał się bike park w Serfaus Fiss Ladis. Dlaczego? Bo od dawna o nim myśleliśmy, a ostatnie zawody IXS Rookies Cup mocno pokręciły naszą ochotę, by też zostawić tam ślady opon.

 

JR_SERFAUS-7040

Paluchem po mapie

Lokalizacja: Serfaus Fiss Ladis to znany kurort ulokowany na zachodzie Austrii, w skład którego wchodzą trzy niewielkie miejscowości. Droga na miejsce nie należy do krótkich, ale za to jest niezwykle malownicza i przyjemna (zwłacza dla kierowcy). Sama nagroda, jaką otrzymujemy po dojechaniu na miejsce, z nawiązką rekompensuje niewygody długiej podróży. W koncu Serfaus może pochwalić się 2000 godzin nasłonecznienia w sezonie, co jednocześnie czyni go najbardziej słonecznym obszarem Tyrolu. Poza tym sama miejscowość znajduje się na wysokości 1200 m.n.p.m, co jest gwarancją niezapomnianych wrażeń – zwłaszcza tych wizualnych.

 

mapka

 

Dojazd: z Krakowa do Serfaus jest 1050 kilometrów i trasę można pokonać średnio w 10 godzin. Początkowo należy kierować się na Wiedeń, a później już wpadamy na austriackie drogi i autostrady, które płynnie poprowadzą nas do celu. Warto pamiętać o winietkach!

„W naszym przypadku (wyruszyliśmy z Zakopanego) ponad 80% trasy liczącej ponad tysiąc kilometrów to autostrady – (od Żyliny do Insbucka cały czas autostrada). W związku z czym jazda idzie płynnie, przyjemnie, a przede wszystkim szybko! Na miejsce dojechaliśmy z tego co pamiętam w niecałe 9 godzin. Autostrada kończy się w Insbrucku, ale dalsza droga do samego Serfaus jest dobra i szybka” – Szymon „Siara” Syrzistie

Istnieje też opcja, by na miejsce doturlać się pociągiem, bądź dolecieć samolotem na lotnisko w Innsbrucku – ale w przypadku rowerowego tripowania nie polecamy takiej opcji. I nie chodzi tylko o wysokie koszty, ale po prostu brak odpowiedniego komfortu.

„Do Serfaus mieliśmy dojechać nad ranem, jednak na tyle fajnie się nam jechało, że nie zatrzymaliśmy się nigdzie po drodze i na miejsce doejchaliśmy w środku nocy. Na szybko znaleźliśmy sobie ustronny parking i po wypicu piwka poszliśmy spać w samochodzie. Spanie w aucie może nie jest super wygodnym rozwiązaniem, ale poranny widok zdecydowanie wynagrodził nam trudy tej nocy”Szymon „Siara” Syrzistie.

 

JR_SERFAUS-6924JR_SERFAUS-6931

Infrastruktura i organizacja

Oto, co warto wiedzieć, nim wyruszycie w podróż do Serfaus Fiss Ladis:

  1. Tamtejsza okolica od wielu lat żyje z przyjmowania gości. By zapewnić im komfort i dostęp do wszelkich informacji w sieci zbudowano kilka bardzo pomocnych witryn. Polecamy nie tylko tę, w której mowa o bike parku, ale również stronę miasteczek Serfaus, Fiss i Ladis, na której również znajdziecie sporo wskazówek – w dodatku w języku polskim!
  2. Infrastruktura górskich kurortów w Austrii to książkowy przykład, jak powinno to funkcjonować: dobre drogi, spore parkingi, tarasy widowkowe, knajpy i masa tematycznych miejscówek – od sklepów rowerowych, przez wypożyczalnie rowerów, aż po w pełni profesjonalne serwisy.
  3. Miejsce to, pomimo opisanej wyżej industrializacji, nadal ma w sobie coś niesamowitego. Możliwe, że to zasługa pozostawienia wielu budynków, które architekturą nawiązują do stylu retoromańskiego. Stojąc i patrząc na tę zabudowę aż chce się głośno wykrzyczeć „jolililichooo!” (jodłowanie).

 a1 a2 a3

Czas trochę pośmigać

Pierwsze wow: „Pierwsze wrażenie to „wow”. Jesteśmy w środku tygodnia, a tu tyle ludzi na rowerach… Na mnie największe wrażenie zrobiły nie same trasy, ale to, w jaki sposób zbudowane jest samo zaplecze bike parku. Pod stacją gondoli znajduje się całkiem pokaźny park dla dzieci, w którym cały czas szaleją maluchy. Na miejscu czuć rodzinny klimat: jeżdżą wszyscy, dzieci, ich mamy i ojcowie” – Szymon „Siara” Syrzistie

Trasy: To, co na pewno zachęci was do odwiedzenia tej miejscówki to ilość i różnorodność tras. Już na samej stronie bike parku możemy przeczytać sporo na temat tego, jak podzielone są tamtejsze linie, dla kogo zostały stworzone i czego można spodziewać się śmigając w dół.

 

domek

 

„To chyba najbardziej znane, a na pewno najczęściej fotografowane miejsce w bike parku Serfaus. Drop z domku wygląda bardzo efektownie, ale wbrew pozorom jest łatwy i bezpieczny”opowiada Szymon „Siara” Syrzistie.

 

g1 g2 g3

 

Niewątpliwym atutem Serfaus Fiss Ladis jest tyrolska dbałość o szczegóły. Zwłaszcza w przypadku tras, które są zadbane, zawsze sprawne i tak naprawdę ciężko znaleźć elementy, które zostały wybudowane i pozostawnione same sobie. Ten bike park żyje i spora grupa ludzi dba o to każdego tygodnia.

 

h1 h2 h3

 

W tamtejszym bike parku urzekła nas takze ilość i różnorodność przeszkód, jakie znajdziemy na poszczególnych trasach. Jeśli przyjechałeś z rodziną i chcesz bezpiecznie pojeździć po ścieżkach – znajdziesz coś dla siebie. Jeśli wybrałeś się, by potrenować delikatne oderwania od ziemi, czy górskie ścianki – okej, będziesz zadowolony. Nie poczujesz rozczarowania nawet wtedy, gdy jako lokalny wymiatacz pojedziesz do Austrii zaprezentować kilka pokazowych whipów, czy umiejętne dobranie i pokonanie trudnej linii.

Warto wspomnieć także, że na miejscu jest świetny pumptrack „kids park”. Więc myśląc o wyjeździe do Serfaus można jednocześnie zaplanować wypad dla całej rodziny – gwarantujemy, każdemu się spodoba.

 

JR_SERFAUS-7641 JR_SERFAUS-7652

 

Nam na początek najbardziej do gusu przypadła trasa 11 – „Strada dell sole”. Jest na niej zdecydowanie najwięcej bardzo przyjemnych i bezpiecznych hopek. Trasy w kilku miejscach się krzyżują, dzięki czemu można sobie fajnie kombinować z różnymi kombinacjami zjazdów. Pierwszego dnia jeździliśmy po czernowych i niebieskich trasach, które miały mega fajne flow i dawały rachochę. Natomiast na drugi dzień wpadliśmy na typową trasę DH, która jak to typowe DH – cieszy coraz bardziej z każdym zjazdem.

Pełen przegląd tras znajdziecie tutaj (klik).

 

j1 j3

 

„Na górej polanie znajduje się mini park z kładkami. W sumie nic specialnego, ale w ramach rozrywki można się na nich fajnie pobawić i pofikać,  a przede wszystkim porobic fotki z mega widokami w tle!” – Szymon „Siara” Syrzistie

 

JR_SERFAUS-7238

 

Każdy, absolutnie każdy znajdzie tam coś dla siebie – niezależnie od upodobań, stylu jazdy, czy posiadanego sprzętu. Tak, tak – na dertałkach też jest gdzie pofikać, albo popompować 🙂

Papu i piciu

Odwiedzając tamtejsze strony nie sposób nie skosztować specjałów lokalnej kuchni (i baru). Zwłaszcza, że w okolicy jest masę fajnych restauracji i barów, które prócz ciekawego menu oferują też tarasy z widoczkami, które zapierają dech w piersi. Niektóre z nich mają nawet hamaki, które sprzyjają relaksowi po całym dniu śmigania na rowerze. Po prostu żyć nie umierać… bo nic nie smakuje tak, jak połączenie Weissbier i Wienersnitzel.

 

papu1 papu2 papu3

Stan sakwiewki po wyjeździe

Noclegi: No właśnie… pisać peany można bez endu, ale radocha kończy się, kiedy przychodzi do finansowego podsumowania tego typu przygody. Oczywiście w tym przypadku wszystko zależy od opcji, jaką obierzecie – na miejscu znajdziecie luksusowe apartamenty, bardzo fajne pokoje gościnne i pola namiotowe oraz parkingi dla kamperów. Na stronie kurortu działa też fajna wyszukiwarka, która pomoże wam w odnalezieni odpowiedniego spotu.

My nieco zaszaleliśmy i postanowiliśmy przekimać w czterogwiazdkowym Hotelu am Römerweg****. Cena niemała, ale za to austriackie klimat rodem z turystycznych przewodników. Poza tym – w ciągu roku niewiele jest okazji, by dzielić łoże z takim dżentelmenem jak Kriss 😉

 

JR_SERFAUS-6943

 

Wyciąg: To, co na pewno strzeli biczem po portfelu to wyciąg – przykładowo: karnet na 3 dni jazdy dla dorosłej osoby kosztuje 88 euro. Natomiast za karnecik 6-dniowy trzeba już wybulić 151 euro. Niby mało, niby nie. Ciężko ocenić, póki nie pojeździ sięna miejscu. Za to pewne jest jedno – wyciąg to nówka sztuka, która pięknie śmiga. Cały cennik znajdziecie na stronie bike parku Serfaus Fiss Ladis. My polecamy opcję SUPER. SOMMER. CARD – dzięki niej można korzystać ze wszystkich wyciągów w okolicy, autobusów, itp. Więcej o tej opcji przeczytacie tutaj (klik).

 

Wyciąg gondolowy w Serfaus Fiss Ladis. Foto: Joy Ride

 

Podumowanie? Mamy nadzieję, że po tym co przeczytaliście i zobaczyliście na zdjeciach umieszczonych powyżej nie potrzeba dalszych rekomendacji. Serfaus Fiss Ladis to świetna miejscówka dla bikerów i ich rodzin. Kilka dni spędzonych w tyrolskim klimacie i asyście pieknych szczytów naładuje nawet najbardziej rozładowane baterie i sprawi, że wrócicie do Polski z zapasem nowych sił do działania. Nie wspominając już o zajawce na rower… 😉

Przydatne lnki: