Dodano: 1 Wrz 2015, Autor: Admin

Iron Horse powstaje z popiołów

Wiecie, co jest fajne w corocznych targach Eurobike? Ano to, że nawet jeśli nie powalają na kolana (jak tegoroczne), to i tak dostarczają masy ciekawostek. Edycja 2015 będzie się nam kojarzyć między innymi z odnalezieniem stoiska legendarnej marki Iron Horse.

Pomiędzy halami, gdzie wystawiają się najgrubsze ryby, jest dziedziniec. Na nim stoi scena, jest kilka punktów z kiełbasą i piwem, a także plac, na którym podczas targów znajdziemy sporo bardzo fajnych brandów. Najczęściej są to marki stricte związane z ekstremalnym kolarstwem górskim, więc po wspomnianym patio kręcą się konkretni ludzie, o konkretnych upodobaniach… rowerowych. Dlatego celując w ich gusta warto pokazać się właśnie w tym miejscu.

1

Przechadzając się tamtędy zaledwie kilka dni temu, udało nam się natrafić na stoisko Iron Horse’a. Tak jest, nie jesteście w błędzie. To ta sama marka, na rowerach której niegdyś smigał Sam Hill (i kilku innych asów). Niestety fuzja Hilla do Speca i „drobne” problemy finansowe uśmierciły markę, która wypuściła najbardziej futurystyczny rower zjazdowy swoich czasów – Sunday’a. Wracając do rzeczy: na główkach prezentowanych rowerów można było zobaczyć kultowego rumaka, który szykuje się do galopu. Czy to podpowiedź dotycząca kolejnych kroków reaktywowanej marki?

Za wskrzeszenie tego fenixa odpowiedzialna jest marka Dorel Sport. Natomiast na stronie producenta adres kontaktowy wskazuje na Stany Zjednoczone. Hmm, zagadka dla CSI… A na dodatek po stoisku kręciło się podejrzanie wielu Azjatów.

3

Wisienką na stoiskowym torcie Iron Horse’a był model  9Point2. Rower to typowe cacko do ostrego enduro ( główka 66,5 stopnia, podsiodłówka 77 stopni, baza dla M-ki 1185mm). Działanie systemu zawieszenia będzie oparte na kultowym DW-Link, który od lat nie ma sobie równych. Szkoda tylko, że to jedyne informacje na temat planów marki. Strona producenta jest delikatnie mówiąc „biedna” i na próżno szukać na jej łamach czegoś o konkretnych rowerach z zawieszeniem. Mamy jednak nadzieję, że to tylko kwestia rozpędzania machiny i wkrótce pojawią się tam lepsze modele rowerów, nie pomijając także zjazdówki. Ciekawe, czy doczekamy się konstrukcji na poziomie Iron Horse Sundaya i team ridera o potencjale Sama Hilla

hilldirt