Dodano: 8 Paź 2012, Autor: Admin

Wyniki Red Bull Rampage 2012

Wczorajszy wieczór niewątpliwie przeszedł do historii mtb. Wszystko za sprawą niesamowitych zawodów Red Bulla, które pokazały całemu Światu, czym jest nowoczesny freeride. W przeciwieństwie do opadającego w Utah kurzu, emocje związane z zawodami rosną. Wszystko za sprawą werdyktów i ocen, które pozostawiały wiele do życzenia.

Bardzo dobrym rozwiązaniem było podarowanie riderom dwóch przejazdów, gdzie do oceny ogólnej liczył się ten lepszy. To sprawiało, że nawet przy totalnie spapranym pierwszym przejeździe, każdy ze startujących mógł nadrobić zaległości w kolejnym. Taka historia przydarzyła się Francuzowi: Antoine Bizetowi, który swój pierwszy przejazd poplątał. Stracił linię i poczuł smak ziemi w Utah. Jednak drugi przejazd na pełnym impecie sprawił, że sędziowskie oceny posadziły go na drugiej lokacie.

Niestety, więcej tematów związanych jest z sędziowskimi niepowodzeniami. Kilka przejazdów zasługujących na bardzo wysokie noty, zostało mizernie wypunktowane- takiej historii zasmakował Kyle Norbraten, James Doerfling, czy sam Cameron McCaul, który jako jedyny z grupy startujących pokusił się o wybór linii z potężną hopą. Werdykt sędziowski bardzo często był nieuzasadniony- riderzy, którzy wykonywali trudne, techniczne tricki nie dostawali wysokich ocen. Backflip Kurta Sorge faktycznie był nieziemski, ale w naszym subiektywnym odczuciu, bardziej kozackie było wykonanie 360 i opposite 360 przez Kyle Norbratena. No ale niestety- to nie my jesteśmy ekipą sędziowską.

Niestety wielu zawodników zostało poszkodowanych, inni odnieśli poważne kontuzje, a jeszcze inni zrezygnowali ze startu, prawdopodobnie oceniając zysk i poniesione ryzyko (Brendog). Niezależnie od tego, jak kontrowersyjne były werdykty, to impreza pokazała, co w obecnych czasach znaczy Freeride i jak wiele emocji może mu towarzyszyć.

Wielkie podziękowania należą się także firmie Red Bull za event, wykonanie, ale i realizację transmisji. Jakość i płynność przekazu sprawiła, że oglądanie zawodów było czystą przyjemnością.

foto: Sterling Lorence//pinkbike