Dodano: 18 Lip 2012, Autor: Admin

Mistrzostwa Polski 4X – relacja, zdjęcia, opinie

I już wszystko jasne: złotymi medalami tegorocznych Mistrzostw Polski w four crossie pochwalić się mogą Piotr Paradowski (Elita), Gustaw Dądela (Junior) i Natalia Morgała (Kobiety Open)! Walka o najważniejsze tytuły w kraju odbyła się w sobotę 14 lipca na Słonecznej Polanie w Szczawnie-Zdroju.

Na podium Elity stanęli kolejno: Piotr Paradowski, ubiegłoroczny mistrz Polski w four crossie Mariusz Jarek i Robert Kulesza (wszyscy: MTB Wieża Anna Szczawno-Zdrój). W kategorii Junior medale, poza Gustawem Dądelą, zdobyli: srebro – Karol Adamczyk (Uniqua BGŻ LKKG Lublin), brąz – Bartłomiej Zgryźniak (niestowarzyszony). Wśród kobiet, obok „złotej” Natalii Morgały, na podium znalazły się: Justyna Kwiecińska ze srebrem (LKKS Górnik Wałbrzych ZS Stare Bogaczowice) i Natalia Moczadłowska z brązem (MTB Wieża Anna Szczawno-Zdrój).

W zawodach nie wystartował jeden z najmocniejszych faworytów do tytułu mistrza Polski w kategorii Elita, ubiegłoroczny mistrz Polski Juniorów Szymon Smołka z Rybnika, który podczas piątkowego treningu złamał nadgarstek. Podobny los spotkał niestety Szymona „Rzeźnika” Jarczyka, także rybniczanina – on z kolei złamał rękę w łokciu już w dniu mistrzostw. Obu chłopakom życzymy jak najszybszego powrotu do zdrowia!

Tegoroczne mistrzostwa Polski były ważnym wydarzeniem nie tylko dla wygranych. Tego dnia swą karierę sportową oficjalnie zakończył Łukasz Baran, wieloletni zawodnik klubu MTB Wieża Anna Szczawno-Zdrój. O powodach niełatwej, ale całkowicie zrozumiałej decyzji Łukasza napiszemy już wkrótce, a tymczasem zapraszamy do obejrzenia relacji z zawodów, przygotowanej przez lokalną Telewizję Dami: http://youtu.be/RNyWHe_WDNs Sporo zdjęć znajdziecie na naszym fan page’u na Facebooku (sunnymeadow4Xcourse).

Pełne wyniki Mistrzostw Polski 2012:

Elita: http://www.race-timing.pl/pliki/File/2012/MP_4X_2012_elita.pdf

Juniorzy: http://www.race-timing.pl/pliki/File/2012/MP_4X_2012_jun.pdf

Kobiety: http://www.race-timing.pl/pliki/File/2012/MP_4X_2012_kob.pdf

 

PIOTR PARADOWSKI, MISTRZ POLSKI W KAT. ELITA

Mistrzostwa Polski w Szczawnie-Zdroju były dla mnie najważniejszymi zawodami w tym sezonie. Przez ostatnie dwa tygodnie myślałem tylko o nich. Rozważałem wszystkie możliwe opcje wyprzedzania na torze, ale na szczęście nie musiałem nikogo wyprzedzać. Od kwalifikacji aż po finał wszystko szło tak, jak sobie zaplanowałem. Wygrałem kwalifikacje i wszystkie biegi finałowe, więc – jeśli chodzi o moje zwycięstwo w zawodach – nie było mowy o jakimkolwiek przypadku.

Największym zagrożeniem był dla mnie mój klubowy kolega Mariusz Jarek, który jest bardzo mocnym zawodnikiem. Dowodem na to jest fakt, że w finale zajął on drugie miejsce, dojeżdżając do mety tuż za mną. Najlepszą akcją zawodów było moim zdaniem wyprzedzenie Bartosza Giemzy przez Marcina Stefaniuka na naszej nowej dużej hopie (Giemza nie skakał, więc Stefaniuk wyprzedził go w powietrzu). Gratuluję, Marcin!

Mistrzem Polski jestem po raz trzeci aczkolwiek miałem roczną przerwę, ponieważ w zeszłym roku tytuł odebrał mi Mariusz Jarek. Bardzo się cieszę, że odzyskałem mistrzostwo i będę robił wszystko, by nie oddać go nikomu w przyszłym sezonie.

Jeśli chodzi o sezon bieżący, najlepiej zaprezentowałem się na razie na zawodach nowego Pucharu Świata (Pro Tour) w Val di Sole, zajmując bardzo dobre 14. miejsce. Podczas finałowej edycji w Willingen zająłem 22. miejsce, z którego także jestem zadowolony. W klasyfikacji generalnej Pro Tour znalazłem się ostatecznie na 33. pozycji.

Przede mną jeszcze Mistrzostwa Europy w Szczawnie-Zdroju i Mistrzostwa Świata w Leogangu, więc trzymajcie kciuki! Przy okazji podziękowania za pomoc dla dartmoor.pl, velo.pl, squash.walbrzych.pl, mozartt.com, zeit.com.pl, chosen-piasty.pl, gregorio.pl, mtb-anna.eu oraz Dr Felga Wałbrzych.

 

Więcej o Piotrku Paradowskim i Gustawie Dądeli >>>

Joy-Ride: http://joy-ride.pl/2011/11/18/puchar-europy-4x-2011-dla-wiezy

 

GUSTAW DĄDELA, MISTRZ POLSKI W KAT. JUNIOR

Kilka dni przed zawodami popsuły mi się łożyska w przednim kole, co uniemożliwiło mi trening. Naprawione koło dostałem w piątek po południu, jednak postanowiłem nie jeździć, aby zregenerować siły po wcześniejszych przygotowaniach. Byłem faworytem w internetowym głosowaniu „Kto zostanie mistrzem Polski juniorów w four crossie 2012?”, więc czułem presję. Bałem się tego, że popełnię jakiś błąd w trakcie jazdy i odpadnę.

Zdecydowanie najgroźniejszym przeciwnikiem był Rzeźnik (Szymon Jarczyk) z Rybnika. Jednak na treningu w dzień zawodów złamał rękę, co uniemożliwiło mu start. Było tylko czterech juniorów, więc udział w finale miałem zapewniony.

Czasówkę wykręciłem najlepszą wśród juniorów, a trzecią w Elicie. Finał składał się z trzech biegów, w których zdobywaliśmy punkty. Wszystkie biegi ukończyłem na pierwszym miejscu, nie dając żadnych szans rywalom od startu aż do mety. Jest to moje pierwsze mistrzostwo Polski w four crossie, ponieważ rok temu musiałem uznać wyższość Szymona Smołki. Zawody uważam za udane – dobra atmosfera, sporo kibiców i wielka motywacja.

Chciałbym podziękować firmom Gregorio-IXS, Formula, MTB33-Shaman, Dr Felga Wałbrzych. Chciałbym również podziękować Piotrkowi Paradowskiemu za wspólne treningi i przygotowania. Rodzicom oraz mojej dziewczynie Lenie za wsparcie i motywację. Bratu Tytusowi oraz Michałowi Dubisowi za szybkie ogarnięcie tematu mojego koła. Prezesowi klubu MTB Wieża Anna Szczawno-Zdrój oraz wszystkim, którzy byli ze mną. Dziękuję!

 

NATALIA MORGAŁA, MISTRZYNI POLSKI W KAT. KOBIETY (OPEN)

Na Mistrzostwa Polski przyjechałam dopiero w sobotę około 10 rano. Było to dla mnie niezwykle stresujące, gdyż wiedziałam, że konkurencja trenowała już od tygodnia. Nie miałam jednak możliwości pojawienia się wcześniej, ponieważ ostatni tydzień spędziłam na festiwalu artystycznym. Nie ukrywam, że również przez ten festiwal byłam bardzo zmęczona.

Kiedy dotarłam do biura zawodów i trzymałam w ręce swój numerek startowy, czułam, że jestem w swoim żywiole i mimo wszystko będę walczyć do końca. Podczas treningów spotkałam swoje koleżanki riderki, które są niezwykle sympatyczne. Atmosfera między nami jest przyjazna, co pozwala niewątpliwie rozładować stres.

Podczas treningów (których miałam zdecydowanie za mało, by poznać trasę) miałam okazję zjechać kilka razy z Natalią Moczadłowską, która zdecydowanie lepiej niż ja radziła sobie z pierwszym odcinkiem toru – dla mnie najtrudniejszym. Natalia jest riderką, której najbardziej się obawiałam. Zawody odbywały się na jej torze, który świetnie zna, a o którym ja nie wiedziałam kompletnie nic (prócz tego, że wygląda groźnie). Zatem po obserwacjach moich konkurentek wiedziałam, że ławo nie będzie.

Po tak zwanych czasówkach wyszło na to, że miałam najlepszą. Niby taka czasówka nie ma większego znaczenia, ale zapewniam, że podnosi pewność siebie oraz sprawia, że konkurencja zaczyna się obawiać. Pokazuje, kto ma największe możliwości, aby sięgnąć po złoto. Pierwszy wyścig był jednak w dalszym ciągu wielką niewiadomą. Stałam na bramce i myślałam tylko o tym, żeby nie wjechać w żadną dziewczynę ani odwrotnie. To byłoby najgorsze… Ale poszło, bramka się otworzyła, nacisnęłam na pedały z całej siły i już po chwili czułam, że jestem na prowadzeniu. Ha!

Jednakże moja radość nie trwała długo – na objeździe pro hopy wpadłam w poślizg na pisaku i przeleciałam przez kierownicę. Szybko podniosłam rower, wskoczyłam, żeby gonić dziewczyny, ale miałam tak skrzywioną kierownicę, że nie potrafiłam się skupić na ściganiu. Moim celem było tylko dojechanie do mety.

Po tym feralnym wyścigu zrobiłam szybką kalkulację, z której wynikało, że kolejne dwa biegi muszę wygrać, aby zostać Mistrzynią Polski. Nie pamiętam dokładnie szczegółów kolejnych biegów z powodu ogromnego stresu. Wszystko dookoła działo się tak szybko.

Kiedy wjechałam ostatni raz na metę, wiedziałam, że spełniło się moje marzenie. Zostałam Mistrzynią Polski w Four Crossie! Zdjęłam kask i zaczęłam płakać. Wszystkie zawodniczki przytulały się i gratulowały sobie nawzajem. Piękne przeżycie, magiczne chwile, cudowny dzień!

 

Kilka słów o mistrzyni Polski w four crossie

Do niedawna studiowałam dwa kierunki dziennie: socjologię oraz edukację artystyczną. Aktualnie jestem świeżo po obronie, więc mogę się pochwalić wyższym wykształceniem. Studia ograniczyły mój czas do zera. Nie miałam kiedy trenować. Jedyne, na co mogłam sobie pozwolić, to od czasu do czasu bieganie i rolki, głównie wieczorami, kiedy wywiązałam się z codziennych obowiązków.

Na rowerze jeżdżę od 2008 roku – można powiedzieć, że od dnia, kiedy wygrałam pierwsze Mistrzostwa Polski w BMX Racingu, ale to historia do opowiedzenia innym razem… Moim największym sportowym osiągnięciem jest tytuł Mistrzyni Polski BMX Racing 2011 w kat. Kobiety oraz Drużynowego Mistrza Polski 2011. Z tego tytułu jestem najbardziej dumna, ponieważ udało mi się go odzyskać po dwóch latach. Udowodniłam sobie i innym, że wciąż jestem najlepsza. Tytuł Mistrzyni Polski 4X również jest dla mnie niezwykle cenny. Nigdy nie przypuszczałam, że będę miała złoty medal w tej dyscyplinie. Może było to moje marzenie, ale nie sądziłam, że się spełni.

Nie mam większych planów ani celów na przyszłość. Wszystkie tytuły, które były do zdobycia, zgarnęłam. Cieszę się, że udało mi się przyczynić do rozwoju tych dyscyplin sportowych w kategorii kobiet. Byłam swojego rodzaju przykładem dla innych dziewczyn. Bez względu na to, na czym jeździsz, liczy się pasja i czerpanie radości z tego, co robisz. Jestem z siebie bardzo dumna. Moi prawdziwi przyjaciele mocno trzymali za mnie kciuki. Wierzę, że to poskutkowało. Wspaniałe uczucie być tym, kim teraz jestem!

 

Kontuzje

W trakcie całej mojej rowerowej kariery miałam tylko jedną przygodę, która skończyła się szpitalem. Podczas pierwszych w historii Mistrzostw Polski BMX Racing w Tomaszowie Lubelskim w 2008 roku uderzyłam się w łydkę. Zrobił mi się krwiak, który zbagatelizowałam. W stanie poważnym trafiłam do szpitala, gdzie przeszłam operację. Do dziś mam ogromną bliznę, ale nie martwi mnie to zbytnio. To moja pamiątka.

 

Sprzęt

Rowery mam dwa: MTB oraz BMX. Nie są to supermaszyny. Od dawna nic w nich nie zmieniam, bo po prostu nie mam za co. Oba zostały mi podarowane, ewentualnie odsprzedane od serca, dlatego tak fantastycznie mi służą. Widzą oba, że nie mogą się zepsuć, bo mnie zawiodą, a przecież muszę na czymś wygrywać 😉 Mam jednak nadzieję, że pojawi się w końcu jakiś sponsor, który będzie chciał mnie wesprzeć. Bo przecież fajnie jest pomagać w rozwoju Mistrzyni Polski 😉

zdjęcia: Jakub Groń, Bożena Skrzypczak, zeit (fanpage: facebook.com/klocki.ZEIT)