Dodano: 16 Kwi 2012, Autor: Admin

Koło 650b – coś pomiędzy?

Tak, tak – to nie żart. Dopiero niedawno otrząsnęliśmy się z grupowego szoku po tym, jak koło w rozmiarze 29 cali zawojowało świat mtb. Masa konkretnych zalet takiego patentu przyćmiła dawną chwałę 26 calówek. Ale czy ktokolwiek zastanawiał się, że marketingowe 29cali, to po prostu dawne koło 28 z dużą oponą? Wygląda na to, że nowinek nigdy dość. Na rynek bowiem wchodzą koła 650b.

Pozycja, jaką zajmą rowery z kołem 650b, to idealny środek pomiędzy 26, a 29 cali. Lepsza trakcja i pokonywanie przeszkód, które daje większe koło, w połączeniu z uniwersalnością tradycyjnego koła mtb- to główne wypadkowe tego projektu. Patrząc na całą tendencję i rynek na usta ciśnie się pytanie: ale po co tak właściwie ten nowy standard? Przecież rowerzysci z ortodoksyjnym podejściem mają swoje klasyki, a innowacyjni (albo wysocy) mają nowe 29″.

Wszystko zaczyna się tam, gdzie w gre wchodzą zawieszone ramy ze skokiem>120mm. Problem rodzi praca wahacza z kołem o takiej średnicy. Znacznie komplikuje to prace nad zmniejszeniem 29″ fulla (np. bazy kół), bo zakres pracy zawieszenia wymagał większej ilości miejsca – dla większego koła.

Ponadto fakt, że każdy 29niner z ramą mniejszą niż L (19/20cali) wyglądał nieproporcjonalnie i wręcz śmiesznie, popiera ideę koła „pośredniego”. Kontrowersje budzi kompatybilność koła 650b ze standardowym osprzętem 26″ – czasem, pasuje – a czasem nie. Kolejna zmowa producentów? Hm?

Za wielką wodą rowery 650b zaczynają wchodzić już do regularnej sprzedaży. Tymczasem na starym kontynencie trwają zażarte dyskusje i walki. Przykład? Choćby „bardzo głośne” plotki na temat ostatniej edycji Pucharu Świata XC w Afryce, gdzie zwycięzca z ekipy Scotta – Nino Schurter kilka godzin później został zdyskwalifikowany za użycie takiego sprzętu. Odezwała się konkurencja Scotta, która technologicznie nie jest w stanie udźwignąć produkcji nowych standardów? Ale kto wie, czy to nie historia PR’owców z USA?

Jakie jest klu sprawy? Koło 650b, to coś około 27,5 cali. Czy takie koło faktycznie wciśnie się w bardziej ekstremalne dziedziny MTB? Co sądzicie?

Poniżej zdjęcie rowery Nina – różnica wielkości prawie niezauważalna…