Dodano: 18 Lis 2011, Autor: Admin

Z kronik downhill'u.

Czasem, żeby docenić ogrom pracy i zauważyć postęp, trzeba spojrzeć wstecz. Nieraz wystarczy popatrzeć na ostatnie tygodnie, by dojść do konkretnych wniosków. Jednak tak naprawdę, by ocenić cały rozwój, należy sięgnąć do samych korzeni. I to dziś właśnie proponujemy- cofnąć się o jakieś 20 lat, by zobaczyć, jak miał się wtedy downhill, i jak daleko zaszlismy dzisiaj w tej kwestii.

Powodem naszych głębokich dywagacji jest film, jakiś czas temu odkopany w sieci. Produkcja przedstawia zawody downhill’owe naszych sąsiadów zza Odry. Gdzie to ulokować w czasie? Początek lat 90′, a dokładniej lata 1992-1994. Olbrzymie, sztywne ramy, maluczkie amortyzatory, przepalone klocki hamulcowe w v-brake’ach, obcisłe latexy… Ale, ale to nie wszystko! Zacnej produkcji towarzyszy przaśny techno bit- rodem z berlińskich dyskotek, granych gdy nasi ojcowie nosili hipsterskie wąsiki.

A tak prawdę mówiąc: gorąco polecamy ten krótki filmik, bo primo- nie ma opcji, by na naszych zmeczonych życiem twarzach nie pojawił się uśmiech. Sekundo- oglądając to wszystko, można zauważyć, jak ten sport i technologia z nim związana poszła do przodu. Co więcej! Zobaczymy też z jakiego powodu ta ewolucja przybrała taki, a nie inny kierunek i tempo. Pewno jest jedne- wariatem trzeba się urodzić !